Klasyczna rachunkowość finansowa jest często ponura, ponieważ redukuje różnorodność życia do suchych liczb przychodów i wydatków.
Ale co, jeśli równolegle prowadzisz dwa zeszyty lub pliki, jeden liczący ruble, a drugi liczący coś bardziej wartościowego, donosi korespondent .
Pierwszy, tak jak powinien, rejestruje wszystkie przepływy pieniężne. Drugi powinien nazywać się „budżet czasu i energii” i zapisywać w nim, na co wydałeś swoje główne niezastąpione zasoby w ciągu dnia lub tygodnia.
Zdjęcie:
Na przykład: „Wtorek: dwie godziny na bezużyteczne spotkanie, trzy godziny na głęboką pracę, pół godziny na spacer po parku, godzina na kłótnie na portalach społecznościowych”. Jest to zupełnie inne rozliczenie, które pokazuje prawdziwy „koszt” twojego czasu.
Porównując te dwa raporty, można dokonać szokujących odkryć. Okaże się, że zadanie, które przynosi niewielkie pieniądze, pochłania lwią część energii, podczas gdy zadanie, które prawie nic nie płaci, wypełnia cię energią i sensem.
To podwójne liczenie pomaga podejmować decyzje nie tylko z myślą o zyskach finansowych, ale także o osobistej wydajności i komforcie psychicznym. Możesz świadomie zrezygnować z wysoko płatnego, ale wyczerpującego projektu na rzecz mniej płatnego, ale wzmacniającego.
Z czasem zaczniesz intuicyjnie wyczuwać „cenę” różnych działań i mądrzej rozdzielać swoje zasoby. Pieniądze nie będą już jedyną miarą sukcesu, ustępując miejsca równowadze i satysfakcji.
Praktyka ta uczy doceniać nie tylko to, co otrzymujesz, ale także to, co dajesz. Przekształca zarządzanie zasobami osobistymi z nudnego obowiązku w fascynującą eksplorację własnego życia.
Czytaj także
- Co się dzieje, gdy pięknie podasz zwykłą kolację: zmieniająca nastrój psychologia codziennej estetyki
- Jak telefon po drugiej stronie pokoju poprawia koncentrację: wady cyfrowej intymności

