Cieszysz się z sukcesów swojego partnera, ale gdzieś z tyłu głowy pojawia się zimny robak: „Dlaczego nie ja?”.
Natychmiast przeganiasz tę myśl, wstydząc się swojego „zła”. Korespondent donosi.
Psychologowie sugerują jednak, by na zazdrość i zawiść nie patrzeć jak na grzech, ale jak na ważne narzędzie diagnostyczne, które wskazuje na nasze własne deficyty. Zazdrość o partnera rzadko dotyczy jego sukcesu jako takiego.
Zdjęcie: Pixabay
Najczęściej mówi nam, że brakuje nam czegoś znaczącego w naszym własnym życiu: uznania, spełnienia, poczucia postępu. Przenosimy nasze niespełnione ambicje na partnera i złościmy się na niego, że spełnia to, czego sami sobie odmawiamy.
Tłumiona zazdrość jest toksyczna. Przeradza się w bierną agresję, sarkastyczne komentarze i nieświadomą dewaluację osiągnięć ukochanej osoby.
Rozmawiając o tym uczuciu (z samym sobą lub w zaufanym dialogu), rozbrajamy je. „Szalenie się cieszę, ale sam jestem trochę smutny, że w mojej pracy nie ma teraz takiego rozwoju” – taka szczerość może nas do siebie zbliżyć. Eksperci zalecają wykorzystanie impulsu zazdrości jako motywacji do osobistej zmiany.
Co takiego jest w sukcesie mojego partnera, że wywołuje u mnie taką reakcję? Być może nadszedł czas, abym zapisał się na kurs, zmienił pracę lub po prostu znalazł czas na swoje hobby?
Zazdrość staje się kompasem, który wskazuje obszary naszego własnego rozwoju. W zdrowych relacjach jest miejsce na lekką, „białą” zazdrość, która służy jako paliwo do wzajemnej inspiracji.
Sięgacie po siebie jak dwaj wspinacze po tym samym więzadle. Jego sukces nie upokarza ciebie, ale pokazuje ci, że wyżyny, do których razem dążycie, są osiągalne.
To poczucie rywalizacji pozbawione złośliwości. Osobiste doświadczenie sugeruje, że najbardziej niebezpieczną zazdrością jest cicha, niewypowiedziana zazdrość, która gromadzi się przez lata i tworzy mur wyobcowania.
Otwarte wyznanie: „Wiesz, potrafię być o ciebie strasznie zazdrosny” – często spotyka się ze zrozumieniem. W końcu twój partner prawdopodobnie doświadczył czegoś podobnego w stosunku do ciebie.
Ważne jest, aby odróżnić zdrową zazdrość motywującą od destrukcyjnej zazdrości opartej na poczuciu, że sukces partnera został ci skradziony. Jeśli czujesz, że on lub ona osiągnęli swój sukces, ponieważ przejąłeś dom, problemem nie jest zazdrość, ale zaburzona równowaga wkładów i to jest to, czym należy się zająć.
Akceptując zazdrość jako część spektrum emocjonalnego, przestaniesz marnować energię na walkę z nią. Będziesz mógł wykorzystać jej energię, by stać się lepszym człowiekiem, a twoje relacje staną się bardziej szczere.
W końcu, jeśli nie masz czego mu zazdrościć, być może nie uważasz, że jest naprawdę godny podziwu. A to już znacznie większy problem.
Czytaj także
- Co zrobić, gdy miłość nie jest już namiętnością: jak znaleźć nowe źródło ciepła w długotrwałym związku?
- Dlaczego równowaga między braniem a dawaniem jest ważna w związku: jak brak równowagi między wkładami niszczy więź od wewnątrz

