Nasze mózgi są świetnymi archiwistami, przechowującymi z maniakalną skrupulatnością nie tylko genialne spostrzeżenia, ale także tony mentalnych śmieci.
Zmartwienia, strzępki piosenek, natrętne myśli o wczorajszej rozmowie – wszystko to tworzy szum w tle, który nie pozwala nam usłyszeć samych siebie, donosi korespondent .
Kup najtańszy notatnik i nadaj mu prowokacyjną nazwę, na przykład „Dziennik bzdur”. Każdego wieczoru przed pójściem spać zapisuj strumień świadomości – wszystko, co krążyło ci po głowie w ciągu dnia i nie ma żadnej wartości.
Zdjęcie: Pixabay
Opisz swój nieuzasadniony lęk, przypomnij sobie głupi żart kolegi z pracy, utrwal przelotną obrazę lub pomysł, który pojawił się i natychmiast zniknął. Nie musisz analizować, szukać sensu czy ładnie go formułować – po prostu wyrzuć odpady informacji na papier.
Po kilku dniach ze zdziwieniem zauważysz, że twoja głowa stała się zauważalnie cichsza. Mózg, widząc, że jego „myślowe śmieci” są starannie archiwizowane, przestaje przewijać je w kółko, zwalniając pamięć RAM na naprawdę ważne rzeczy.
Ten notatnik staje się psychologicznym śmietnikiem, do którego można bezwstydnie wyrzucić wszystko, co niepotrzebne. I jak to często bywa, wśród śmieci znajdują się czasem prawdziwe perełki – pomysły, do których nie dało się dotrzeć w zwykłym szumie.Prowadzenie takiego dziennika jest aktem współczucia dla samego siebie. Przestajesz osądzać swoje myśli i po prostu dajesz im przestrzeń, po czym często tracą nad tobą władzę i odchodzą. To właśnie w ciszy, która przychodzi później, rodzą się najważniejsze rzeczy.
Czytaj także
- Dlaczego „zasada jednej minuty” zmienia życie szybciej niż wielkie cele: sztuka mikro-ruchów
- Dlaczego mądrzy ludzie prowadzą dwa budżety: system księgowy, który bierze pod uwagę więcej niż tylko pieniądze

