Ogrzewanie szklarni prądem lub gazem to kosztowna przyjemność, ale można przedłużyć sezon o miesiąc z obu stron prawie za darmo, wykorzystując prawa fizyki i pomysłowość.
Te metody nie podniosą temperatury do tropikalnej, ale uratują rośliny przed śmiertelnymi nocnymi przymrozkami poza sezonem, kiedy słońce jest jeszcze ciepłe w ciągu dnia, donosi korespondent .
Słońce jest głównym i darmowym źródłem ciepła, ale wyzwaniem jest przechowywanie jego energii i zachowanie jej tak długo, jak to możliwe. Najbardziej znaną techniką są pojemniki z wodą.
Zdjęcie:
Czarne beczki, a nawet zwykłe plastikowe butelki wypełnione wodą, umieszczone wokół szklarni, nagrzewają się w ciągu dnia i stopniowo uwalniają ciepło w nocy, wyrównując różnicę temperatur. Im większa objętość wody, tym bardziej stabilny mikroklimat.
Kolejnym obowiązkowym krokiem jest izolacja ścian. Folia bąbelkowa przymocowana od wewnątrz do ścian i dachu tworzy warstwę izolującą powietrze, zmniejszając straty ciepła.
Lepiej jest użyć specjalnej folii z dużymi pęcherzykami, która traci mniej światła. Szczególnie ważne jest zaizolowanie strony północnej i fundamentu poprzez zakopanie arkuszy styropianu wzdłuż obwodu na głębokość 25-30 cm.
Genialne w swojej prostocie pomysły często leżą dosłownie pod stopami. Akumulatorami ciepła może być nie tylko woda, ale także materiały o dużej pojemności cieplnej: duże kamienie, cegły, płytki chodnikowe na ścieżkach.
W ciągu dnia nagrzewają się, a w nocy, stygnąc, oddają ciepło. Niektórzy ogrodnicy zakładają nawet pryzmę kompostu w szklarni: proces rozkładu materii organicznej daje stałe, choć niewielkie, tło ciepła.
Przetestowałem skuteczność tych metod na mojej małej szklarni. Pod koniec września, gdy noce były już coraz chłodniejsze, pokryłem ściany folią bąbelkową, umieściłem cztery czarne 20-litrowe kanistry z wodą wzdłuż grządki i umieściłem płaskie kamienie z pobliskiego strumienia między roślinami.
Termometr potwierdził: w krytycznych godzinach porannych wewnątrz było o 4-5 stopni cieplej niż na zewnątrz. To wystarczyło, aby zebrać chrupiące ogórki z dwóch krzaków pozostawionych „na szczęście” do połowy października.
Mam nadzieję, że te nowe pomysły pomogą ci spojrzeć na prace ogrodowe z nieoczekiwanej perspektywy. Jeśli jesteś zainteresowany bardziej szczegółowym spojrzeniem na którykolwiek z tych tematów – na przykład konkretne odmiany do siewu zimowego lub rysunki ramy do zimowego schronienia winogron – koniecznie napisz, a chętnie podzielę się szczegółami
Przeczytaj także
- Co się stanie, jeśli nie usuniesz ostatnich pomidorów z krzaka jesienią?
- Jak okrywać róże, aby się obudziły, a nie uschły?

