Sztuka chowania roślin na zimę jest jak wybieranie zimowych ubrań dla dziecka: niebezpiecznie jest trzymać je zbyt owinięte i niedopuszczalne jest pozostawianie ich rozebranych.
Najczęstszą przyczyną śmierci delikatnych bylin nie jest mróz, ale wysychanie pod niewłaściwie zorganizowanym schronieniem, gdzie podczas odwilży gromadzi się wilgoć i zaczynają szaleć grzyby, donosi korespondent .
Kluczową zasadą jest tutaj suchość i powietrze, a nie tylko gruba warstwa „koca”. Czas jest pierwszą przeszkodą.
Fot.
Konieczne jest okrywanie roślin nie zgodnie z kalendarzem, ale zgodnie z pogodą, gdy występują stabilne nocne przymrozki około -5 … -7 ° C, a gleba jest lekko zamarznięta.
Zbyt wczesna izolacja, zwłaszcza w deszczową pogodę, spowoduje, że róże i powojniki wyschną przed Nowym Rokiem. Sprawdź prognozę pogody: jeśli zapowiadają ocieplenie po pierwszych przymrozkach, lepiej poczekać.
Wybór materiału to druga połowa sukcesu. Bezużyteczne jest rzucanie folii polietylenowej na krzaki, tworząc niewentylowaną szklarnię.
Najlepszymi przyjaciółmi ogrodnika są oddychające materiały: biały spunbond (agrovolokno) o gęstości od 60 g/m², który jest używany w kilku warstwach, suche liście, lapnik, worki do owijania pni. W przypadku ciepłolubnych rododendronów, hortensji i młodych drzew iglastych stelaże są często budowane z palików lub łuków, na które naciąga się materiał okrywający, tworząc warstwę powietrza.
Przygotowanie jest nie mniej ważne niż samo schronienie. Róże należy przyciąć, usunąć wszystkie liście, podsypać podstawę krzewu suchą ziemią lub kompostem do wysokości 20-30 cm.
Róże pnące i powojniki ostrożnie zdejmujemy z podpór, układamy na suchej ściółce (np. na deskach lub styropianie) i dopiero wtedy okrywamy. Drzewa iglaste cierpiące na wiosenne oparzenia należy nie tylko okryć, ale także zacienić od strony południowej płótnem lub specjalną siatką.
Doświadczyłem bolesnej lekcji, gdy w ciepłym i deszczowym listopadzie pośpiesznie okryłem moje ulubione róże mieszańcowe. Wiosną pod gęstą lutrasilą znalazłem nie pąki, ale pleśń i czarne łodygi.
Teraz działamy zgodnie z zasadą „lepiej później, ale bardziej sucho”: najpierw montuję drucianą ramę nad każdym krzakiem, a następnie, na zamarzniętej ziemi, rzucam na nią dwie warstwy spunbondu, pozostawiając otwory wentylacyjne po bokach. Taka konstrukcja niezawodnie chroni przed lodowatym wiatrem i przepuszcza skropliny.
Czytaj także
- Dlaczego sprytni ogrodnicy kopią grządki, gdy wszyscy inni już odłożyli łopaty?
- Co się stanie, jeśli będziesz uprawiać winogrona nie jako lianę, ale jako krzew?

