Podczas gdy sąsiedzi kończą sezon w daczy z poczuciem spełnienia, najbardziej sprytni ogrodnicy właśnie ostrzą sekatory i przeglądają paczki z nasionami.
Według korespondenta znają oni sekret, który zamienia nudną jesień w platformę startową dla przyszłej obfitości, oszczędzając cenny wiosenny czas i zyskując kilkutygodniową przewagę.
Siew ozimy to nie hazard, ale precyzyjna kalkulacja kaprysów natury, która nagradza odważnych najwcześniejszymi i najsilniejszymi kiełkami. Główną sztuczką jest upewnienie się, że nasiona wejdą w zimę spuchnięte, ale nie wykiełkują, w przeciwnym razie zostaną zabite przez mróz.
Zdjęcie:
Siej je w już zamarzniętej ziemi, dosłownie przy pierwszych silnych mrozach, kiedy odwilż jest już mało prawdopodobna, i posyp wcześniej przygotowaną suchą mieszanką gleby. Idealnymi kandydatami do tak ryzykownej operacji są odporne na zimno rośliny korzeniowe, takie jak marchew i buraki, a także warzywa: pietruszka, koperek, szpinak i sałatki, które budzą się wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca.
Jesienne sadzenie drzew i krzewów jest odrębną strategią, opartą na fakcie, że sadzonka poświęca swoją energię nie na wzrost zieleni, ale na ciche, ale ważne ukorzenienie w jeszcze ciepłej glebie po lecie. Ważne jest, aby tak zaplanować sadzenie, aby do przymrozków pozostało około miesiąca, a korzenie miały czas na związanie się z glebą.
Jabłonie, grusze, porzeczki, maliny i agrest, posadzone we wrześniu-październiku, wiosną zaczynają rosnąć wcześniej i aktywniej niż ich bracia posadzeni w kwietniowym błocie. Rośliny cebulowe – tulipany, żonkile, głuszce – również czekają na swoją jesienną kolej.
Sadzi się je w taki sposób, aby miały czas na ukorzenienie się, ale nie na wypuszczenie pędów. Wbrew powszechnemu przekonaniu należy je osłaniać nie tyle przed mrozem, co przed zmianami temperatury i moczeniem, stosując lapnik lub torf.
Niektóre byliny, takie jak piwonie i irysy, dzieli się i przesadza jesienią, aby sadzonki przystosowały się przez zimę i zapewniły silny start wiosną. Po pierwszych przymrozkach przejrzyj puste grządki i posiej losowo rząd marchwi Nantes i szczyptę sałaty Lollo Rossa.
Wiosną, gdy inni dopiero planują wycieczkę do centrum ogrodniczego, ja już wyciągam pierwsze chrupiące rzodkiewki i ścinam pęczek pikantnej zieleniny. To mały cud, którego nie da się kupić za żadne pieniądze, i jest wart dodatkowych godzin pracy w chłodnym jesiennym wietrze.
Czytaj także
- Co się stanie, jeśli będziesz uprawiać winogrona nie jako lianę, ale jako krzew?
- Jak przedłużyć sezon zbiorów, gdy za oknem liście już żółkną?

