Niezręczna przerwa na lunch, który jest pośpiesznie wypełniony wiadomościami z sieci społecznościowych.
Ciągle włączony telewizor jako tło, donosi korespondent .
Strach przed samotnością, gdy rozmowy się wyczerpią i odkryjemy, że tak naprawdę nie ma o czym rozmawiać. Ten strach przed ciszą jest często strachem przed stawieniem czoła prawdziwemu stanowi związku, bez upiększania i słownego szumu.
Zdjęcie: Pixabay
Na początku związku cisza może być intensywna, wymowna – wystarczy na siebie spojrzeć i to wystarczy. Z czasem, gdy więź słabnie, cisza staje się pusta, napięta.
Staje się dronem, w którym brak prawdziwego kontaktu jest zbyt wyraźnie słyszalny. Instynktownie chcemy zagłuszyć ten szum.
Psychologowie postrzegają komfortową ciszę jako ostateczny znak zaufania i bezpieczeństwa. Nie musicie się nawzajem zabawiać, nadawać sobie znaczenia, możecie po prostu być.
Jeśli ta możliwość znika, oznacza to, że narosło między wami napięcie, niewypowiedziane żale lub po prostu przepaść alienacji. Stałe tło w postaci seriali czy reklam nie zawsze jest tylko relaksem.
Czasem to kula u nogi, która pomaga nie zauważyć, że straciliście już umiejętność wspólnego chodzenia. Na zewnątrz narracja zastępuje dialog wewnętrzny.
Dyskutujesz o losie bohaterów, bo boisz się rozmawiać o swoim. Eksperci radzą, by nie uciekać od ciszy, a wręcz przeciwnie, czasem świadomie ją tworzyć.
Wyłączcie wszystkie ekrany, usiądźcie naprzeciwko siebie z kubkiem herbaty i pozwólcie na pauzy. Pierwsze kilka minut będzie niezręczne, to normalne.Ale jeśli po piętnastu minutach nie znaleźliście żadnej wspólnej płaszczyzny do rozmowy, to jest to sygnał. Osobiste doświadczenie sugeruje, że w zdrowym, tętniącym życiem związku cisza jest wytchnieniem, a nie porażką.
Możesz w milczeniu zmywać naczynia lub jechać samochodem, a będzie to wypełnione poczuciem obecności drugiej osoby. Nie jest to przytłaczająca pustka, ale spokojne, pewne bycie razem.
Spróbuj wykorzystać takie chwile nie jako wyzwanie, ale jako okazję do innego rodzaju kontaktu. Lekki dotyk, spotkanie oczu, uśmiech.
Komunikacja niewerbalna często mówi znacznie więcej niż słowa i to właśnie w ciszy ożywa. Jeśli strach przed ciszą jest przytłaczający, warto zadać sobie pytanie: czego boję się usłyszeć w tej ciszy?
Moich własnych myśli o niezadowoleniu? Głosu partnera, który może powiedzieć coś nieprzyjemnego?
A może po prostu głuche dzwonienie samotności, które pojawia się, mimo że ktoś siedzi obok ciebie? Odpowiedź na to pytanie będzie początkiem ważnej rozmowy z samym sobą i być może z kimś, kogo kochasz.
Czytaj także
- Dlaczego czasami trzeba za sobą tęsknić: jak deficyt uwagi ożywia intymność
- Co się stanie, jeśli przestaniesz pielęgnować swojego partnera: Jak zaakceptować dorosłego ze wszystkimi jego wadami?

