On krzyczy o porozrzucane skarpetki, ona robi scenę, bo spóźniła się pięć minut.
Z zewnątrz wydaje się, że są to po prostu irytujący ludzie, którzy nie potrafią się kontrolować, według korespondenta .
Ale za wybuchem wściekłości często kryje się coś bardziej kruchego i wrażliwego – ból, strach lub bezradność.
Zdjęcie: Pixabay
Złość jest emocją wtórną. Pojawia się szybko i silnie, jak tsunami, ponieważ pierwotne uczucia są zbyt bolesne, by z nimi pozostać. Przyznanie, że „boję się, że mnie zostawisz” jest nie do zniesienia. Ale złość z powodu nieumytego talerza jest całkiem akceptowalna, a nawet daje złudzenie kontroli.
Mechanizm ten często wywodzi się z dzieciństwa, w którym płacz lub strach były wstydliwe, ale złość była w jakiś sposób dozwolona. Dorosły nadal korzysta ze starego, nieskutecznego wzorca, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jego lub jej partner otrzymuje pełny cios, nie zdając sobie sprawy z prawdziwych powodów.
Psychologowie radzą, aby w chwili gorącej namiętności zadać sobie proste, ale trudne pytanie: „Co tak naprawdę czuję teraz, pod wpływem tego gniewu?”. Odpowiedzi mogą być nieoczekiwane: „Czuję się nieważny”, „Czuję się samotny”, „Boję się, że mnie rozczarujesz”.
Zdolność do rozpoznania tego tła jest pierwszym krokiem do przyjaznej dla środowiska ekspresji. Zamiast krzyczeć „zawsze jesteś w pracy!” możesz spróbować powiedzieć „tęsknię za tobą, tęsknię za naszymi interakcjami”. To wymaga wielkiej odwagi, ponieważ w ten sposób ujawniasz swoją prawdziwą potrzebę.
Partner, który jest atakowany, warto spróbować (jeśli masz siłę) usłyszeć nie formę, ale treść. Za frazą „w ogóle o mnie nie myślisz!” może kryć się prośba: „Proszę, zwróć na mnie uwagę, potrzebuję tego”. Łatwiej jest odpowiedzieć na prośbę niż na oskarżenie.Osobiste doświadczenie wielu osób pokazuje, że gdy uda się uchwycić ten moment i „przetłumaczyć” złość na język pierwotnych emocji, kłótnia kończy się wielokrotnie szybciej. Często przeradza się w dialog, który wręcz przeciwnie, zbliża, bo dotyka istoty, a nie łupiny.
Samodzielna praca nad tym jest trudna. Tutaj może pomóc praktyka „dziennika emocjonalnego”: zapisywanie wybuchów złości i próba dotarcia do sedna bólu, który się za nimi kryje. Z czasem zaczyna się to dziać w czasie rzeczywistym.
Nie chodzi o to, by się nie złościć. Chodzi o to, by złościć się świadomie, z prawdziwych powodów, zamiast używać złości jako uniwersalnego kamuflażu dla innych, bardziej złożonych doświadczeń. Kiedy maski znikają, relacje stają się o wiele bardziej szczere.
Czytaj także
- Dlaczego zawsze trzeba więcej: co zrobić, gdy miłość okazuje się nierówna?
- Jak odróżnić miłość od przyzwyczajenia: ciche znaki, których nie można zignorować

